Eye-tracking, technika badawcza, polegająca na komputerowym rejestrowaniu ruchów gałki ocznej człowieka, przeglądającego daną witrynę internetową w poszukiwaniu konkretnych informacji otworzył nam oczy na sens pozycjonowania i optymalizacji stron internetowych.
Badania te przeprowadzono także na przykładzie stron wyników wyszukiwania popularnych wyszukiwarek internetowych, takich jak Google, czy AOL. Aparatura, rejestrująca za pomocą miniaturowej kamery ruchy gałki ocznej, i przetwarzającej kąt spojrzenia internauty na lokalizację poszczególnych punktów na monitorze komputera, zarejestrowała setki takich lokalizacji w obrębie pierwszego i dwóch następnych wpisów na liście wyszukiwania Google. Sporadycznie sięgamy wzrokiem do pozostałych wyników, znajdujących się na tej samej stronie, z pominięciem tych, których dostrzeżenie wymaga przewinięcia strony ku dołowi.
Tam ludzkie oko trafia już naprawdę rzadko. Przeprowadzono też podobne testy na następnych stronach, odpowiadających kolejnym literkom w napisie Gooooooogle… Okazuje się, że jedynie niewielki ułamek osób odwiedzających Google kiedykolwiek zagląda dalej niż na pierwszą stronę wyników wyszukiwania. Robimy to tylko w przypadku, gdy poszukiwane informacje są naprawdę trudne do znalezienia, i nic co znalazło się na pierwszej stronie nas nie satysfakcjonuje. Dotyczy to jednak głównie informacji niekomercyjnych, związanych z hobby czy informacjami technicznymi na dany temat. W przypadkach komercyjnych trudno sobie wyobrazić, by dana usługa czy produkt nie został nam zaoferowany już na pierwszej stronie.



